Sergiusz Piasecki autor książki „Kochanek Wielkiej Niedźwiedzicy” w więzieniu ciężkim na Św. Krzyżu

Sejm Rzeczypospolitej Polskiej uchwałą z 26 września 2025 r. ustanowił rok 2026 Rokiem Sergiusza Piaseckiego – pisarza, żołnierza, agenta wywiadu i antykomunistę, doceniając jego dorobek literacki, postawę patriotyczną oraz walkę o wolność, a obchody te zbiegają się z przeniesieniem szczątków pisarza do Polski.

Przygotowana wystawa zawiera niepublikowane dotychczas materiały archiwalne dotyczące S. Piaseckiego, odnalezione podczas kwerendy w aktach Więzienia na Św. Krzyżu przechowywanych w Archiwum Państwowym w Kielcach. Ponieważ w murach tego więzienia powstała pierwsza wydana jego powieść „Kochanek Wielkiej Niedźwiedzicy” wydana w 1937 r, po ułaskawieniu pisarza, postanowiliśmy przybliżyć Państwu warunki życia jakie towarzyszyły mu przez kilka lat w więzieniu świętokrzyskim. Najściślej oddaje je Raport Nadkomisarza Służby Więziennej Mieczysława Butwiłowicza – naczelnika więzienia na Świętym Krzyżu z 13 sierpnia 1937 r. skierowany do Departamentu Karnego Ministerstwa Sprawiedliwości. Zabudowania więzienia na Świętym Krzyżu Ministerstwo Sprawiedliwości objęło w zarząd w 1918 r. Były one niezaludnione, w związku z czym miejscowa ludność ograbiła je z okien i drzwi, a nawet pułapu i sufitu górnego piętra budynku więziennego. W 1920 r. naczelnikiem więzienia został M. Butwiłowicz, który w tym też roku powołał posterunki więzienne. Wprowadzono jednocześnie wiele zabezpieczeń przed zdarzającymi się ucieczkami osadzonych. Z upływem czasu liczba więźniów zwiększała się, w szczególności kryminalistów najbardziej niebezpiecznych pochodzących spoza regionu, których przesyłano jako niebezpiecznych skazanych z innych zakładów karnych. Po wprowadzeniu zabezpieczeń na terenie całego obiektu, światła do cel, warunki nadzoru nad osadzonymi pozwalały wypełniać podstawowe zadania służby więziennej i zapobiegać różnym niebezpiecznym incydentom. Były to zadania nadzwyczaj trudne, gdyż oddalone od Kielc o 35 km Więzienie na Św. Krzyżu nie mogło liczyć na szybką pomoc z zewnątrz. Cały wysiłek opanowania trudnych sytuacji spadał na personel więzienny, który w większości zamieszkiwał poza terenem zakładu karnego. Najjaskrawszym przykładem może być siedmiogodzinny bunt więźniów w 1925 r., który uśmierzyli pracownicy służby więziennej przed przybyciem z pomocą policji. „[…] Jak dalece są niebezpieczni więźniowie świętokrzyscy, dowodzą tego wypadki, które do roku 1925 kilkakrotnie się powtarzały, kiedy więźniowie pomimo strzałów i otrzymanych ran postrzałowych masowo szli na okalające więzienie mury. Obecnie to ustało, ale nie wskutek poprawy więźniów względnie wyrzeczenia się przez nich uzyskania wolności za wszelką cenę, lecz dzięki sprawności wyszkolonego personelu oraz zawdzięczając stworzonemu z biegiem czasu systemu bezpieczeństwa, wobec którego tego rodzaju ekscesy więźniów są w zupełności bezcelowe, za tym należy przypuszczać, że więźniowie tylko „przyczaili się” i wyczekują nadarzającej się okazji […]”.

Zaprezentowane archiwalia przybliżają sytuację osadzonych, ich warunki życia. Przedstawione fotografie obiektu wykonane po 1945 r. odzwierciedlają stan zabudowań więziennych i innych obiektów na Świętym Krzyżu.

Po zakończeniu pracy w wywiadzie Sergiusz Piasecki za swoją późniejszą działalność przemytniczą był poszukiwany przez organy ścigania. Tym tropem, po przeprowadzeniu kwerendy w zbiorach biblioteki Archiwum Państwowego w Kielcach w zgromadzonej rocznikami „Gazety Śledczej” wydawanej przez Wydział IV Komendy Głównej Policji Państwowej w Warszawie, odnaleziono informację dotyczące poszukiwań w sprawie ustalenia miejsca pobytu S. Piaseckiego („Gazeta Śledcza” z 8 października 1926).

Sergiusza Piaseckiego do więzienia na Św. Krzyżu przywieziono 21 lutego 1931 r. Przybył z więzienia „Domu Karnego w Koronowie” powiatu bydgoskiego z dwoma innymi osadzonymi tj. Kazimierzem Marciniakiem i Józefem Danielem Maruszakiem. Wraz z więźniami przekazano też akta pensjonariuszy, jednak w przechowywanym zasobie nie zachowały się one do chwili obecnej. Do nielicznych śladów po pobycie Sergiusza Piaseckiego na Św. Krzyżu należy pismo potwierdzające odbiór więźnia wraz z aktami osobowymi i kartami ambulatoryjnymi. Zachowała się również odręczna informacja dotycząca środków pieniężnych S. Piaseckiego przekazana z Koronowa datowana na 21 lutego 1931 r. Zgodnie z zapisem żelaznego kapitału pisarz posiadał w momencie przyjęcia do świętokrzyskiego więzienia ciężkiego 28,44 zł, natomiast w depozycie 0,37 zł.

Od 1931 r. Sergiusz Piasecki rozpoczął swoją drogę literacką w świętokrzyskich murach więziennych. Pierwsza powieść Sergiusza Piaseckiego „Kochanek Wielkiej Niedźwiedzicy” napisana w Więzieniu na Świętym Krzyżu w 1935 r. przyniosła mu największą sławę. Pisarz-kryminalista – jak określano S. Piaseckiego – napisał swoje autobiograficzne dzieło przedstawiając działalność i życie band przemytniczych na pograniczu polsko-sowieckim w latach 20. XX w. Powieść przetłumaczono na 16 języków i czterokrotnie wznawiano wydania do 1939 r. Jednak, czy zapisane przez autora przeżycia z pobytu w więzieniach były wyłącznie doświadczeniami z innych niż więzienie ciężkie na Świętym Krzyżu? [Jesteśmy porzuceni w strasznej, ohydnej celi i powoli, z godziny na godzinę, konamy tu …] „Kochanek…”s. 174. Czy w nielicznych treściach poświęconych warunkom więziennym nie ujął pisarz wspomnień osobistych z więzienia , w którym przebywał od 1931 r.[?] Trudno odpowiedzieć jednoznacznie na te pytania, jednak wydaje się to możliwe, gdyż jak można przypuszczać, by oddać nastrój wspomnień S. Piasecki mógł odnieść się do swoich przeżyć i warunków bytowania z mroku świętokrzyskich murów więziennych podczas pisania książki. [Zabijała mnie tęsknota za wolnością. Spostrzegłem, że więźniowie, którzy siedzieli często w więzieniu nie nudzili się wcale. Zawsze umieli znaleźć sobie jakieś zajęcie] „Kochanek…”s. 178. Takie zajęcie znalazł sobie w więzieniu na Św. Krzyżu Sergiusz Piasecki. Skupił się na spisaniu swoich doświadczeń, obserwacji i przeżyć z przeszłości. Pisał ją na możliwych dostępnych materiałach wykorzystując każdy skrawek papieru. Pierwsze dwie książki dotyczyły jego pracy w wywiadzie, lecz zatrzymała je cenzura więzienna. Dopiero na trzecią pt. „Kochanek Wielkiej Niedźwiedzicy” wydano zgodę do prezentacji poza zakładem karnym. Książka oparta na wątkach biograficznych autora, stała się pierwszą i najsłynniejszą powieścią Sergiusza Piaseckiego wydaną po raz pierwszy w 1937 r. Napisanie jej pomogło Piaseckiemu opuścić świętokrzyskie więzienie po docenieniu dzieła przez znanych pisarzy, m.in. Stanisława Mackiewicza, Melchiora Wańkowicza, Juliusza Kaden-Bandrowskiego czy Mariana Hemara i wstawiennictwa do Prezydenta RP o ułaskawienie, które uzyskał w 1937 r.

Poza wspomnianymi dokumentami przyjęcia do więzienia, nazwisko Sergiusza Piaseckiego występuje jedynie trzykrotnie w dość dobrze zachowanej dokumentacji potwierdzającej zakup artykułów żywnościowych przez więźniów, i tylko w 1931 r. Na podstawie odnalezionych informacji, można bliżej określić zapotrzebowanie składane przez S. Piaseckiego. Z zapisów zestawienia wynika, iż pisarz posiadał: gotówki w depozycie – 20 zł; nr depozytu – 384; wartość wy…nich artykułów 19,30 zł, a zapotrzebował: słoniny – 1; masła – ½ ; jajko – 35; cebula – ½ ; cukru w p. – 1; stalówka – 2; papier listowy – 2; papier prośbowy – 1; kopert – 2; znaczków po 0,25 gr – 2; zeszyt zwyczajny – 10; bułka za 10 gr – 3; cytryny 2; kamieni do zapalniczki – 2; igły – 1; zapałki – 1; d. – 3; machorka – 3; tytoń – 50, co pokwitował własnoręcznym podpisem Sergiusz Piasecki.

W powieści napisanej na Św. Krzyżu S. Piasecki opisał swoje więzienne pożywienie ze wspomnień: „[…] Gdy otrzymywaliśmy swoje porcje chleba, każdemu ręce drżały. Można było zjeść swoją część momentalnie, lecz każdy jadł nie spiesząc się, powolnie odgryzając chleb małymi kawałeczkami. Nie marnowała się ani kruszyna, zresztą i okruszyn nie było, bo chleb był zawsze niewypieczony. Po śniadaniu myśli wszystkich koncentrowały się wokół obiadu … Mijało wiele długich, głodnych godzin oczekiwania na obiad. Wreszcie nabierano do mosiężnych „baczków”, rzadkiego, cuchnącego płynu, – zupy z suszonych jarzyn lub zmarzniętych kartofli. Jeden baczek na sześciu ludzi. Zaczynaliśmy jeść, a właściwie: pić z łyżek rzadką, mętną, gorącą lurę. Parzyliśmy sobie usta i gardła, lecz zjadali wszystko bardzo prędko. Na pewien czas ogarniało ciało lube ciepło i złudne wrażenie nasycenia się. A za kwadrans czasu rozpoczynały się jeszcze silniejsze skurcze żołądka: jeść!, jeść!, jeść!… Żołądka nie można było oszukać. Kolacja była jeszcze gorsza […]” „Kochanek…”s. 179. Czy ten opis mógł pokrywać się z zamieszczonym na wystawie jadłospisem z więzienia świętokrzyskiego z 1925 r. (zachowały się zestawienia jadłospisów za l. 1918–1928?), przedstawiał się następująco, na 1 porcję: dla wszystkich chleba – 800 i porcja dla pozbawionych gorącego pożywienia – 450. Dla zdrowych – śniadanie: żurek; obiad: krupnik jęczmienny; kolacja: kartoflanka. Dla chorych: śniadanie: żurek; obiad: zupa z fasoli i kasza jęczmienna; kolacja: krupnik gryczany. Chorym na zarządzenie lekarza: mleka -2; chleba – 450, cukru – 10, jaj – 2.

Zapraszamy do zapoznania się z wystawą.

Przygotowali:

Łukasz Guldon, Paulina Kaleta

Przejdź do treści